Informacje prasowe

Image

Akrobacyjni artyści

Dyscyplina, maksymalne skupienie i umiejętności stoją za sukcesem tego zespołu akrobacyjnego. Latają szybko, precyzyjnie i niezwykle widowiskowo. Ich pokazy zapierają dech i są ozdobą każdego wydarzenia lotniczego. Gwiazdą I Świdnik Air Festival będzie Grupa Akrobacyjna „Flying Bulls”.

Historia grupy sięga 1960 roku. Wówczas grupa przyjaciół założyła zespół akrobacyjny Box Trener. Macierzyste lotnisko grupy znajdowało się 100 km od Pragi w Chrudim. Piloci od początku pokazywali ewolucje na najwyższym poziomie i szybko stali się atrakcją wielu wydarzeń nie tylko w Chechosłowacji ale również poza jej granicami. W 1982 roku musieli jednak zawiesić swoją międzynarodową przygodę.
Mimo przerwy, w pilotach nie wygasła miłość do podniebnych ewolucji. Tuż po przemianach politycznych w 1989 roku, zespół się reaktywował, ale jod zmienioną nazwą Unimax Devils. Rok później zespół został przemianowany na Sky Box, od formacji akrobacyjnej, w której cztery samoloty ułożone są w locie w kształt rombu. Grupa szybko zdobywała uznanie już nie tylko w Czechach i w Europie. Jej sensacyjny występ podczas Światowego Grand Prix Lotnictwa w Chinach i Japonii w 1999 roku, przyniósł zespołowi ogromny rozgłos. Podczas wydarzenia „Sky Box” jako pierwszy zespół w historii lotnictwa uzyskał zgodę na przelot przez mierzącą 90 metrów wysokości i 30 metrów szerokości jaskinię w górach Tianmen.
W 2001 roku Sky Box zmienił nazwę na Flying Bulls Aerobatics Team. Tym samym czeski zespół dołączył do rodziny lotniczej Red Bulla. Grupa sięgnęła po najwyższe laury w lotniczej akrobacji. Ruszyła również „na podbój” największych wydarzeń na całym świecie. W 2004 roku grupa przeniosła się z lotnika w Chrudim do obecnej bazy FBAT Jaroměř Josevof. W 2014 roku piloci przesiedli się z samolotów akrobacyjnych Zlin 6-50LX na szaro – niebieskie Xtreme XA-42.
Skład zespołu kilkukrotnie się zmieniał. Obecnie liderem grupy jest Stanislav Čejka, lewoskrzydłowym Jan Rudzinskyj, prawoskrzydłowym Miroslav Krejčí, natomiast zamykającym Jan Tvrdík. Piloci zaprezentują się podczas obu dni Świdnik Air Festival. W ich wykonaniu będzie można zobaczyć wiązankę skomplikowanych i precyzyjnych figur akrobacyjnych.
Pokazy lotnicze odbędą się w Świdniku już 9 i 10 czerwca. Wśród gwiazd lotniczych pojawią się m.in. Artur Kielak, Łukasz Czepiela, Maria Muś, formacje 3AT 3, Cellfast Flying Team, Marek Choim, a także śmigłowce spod znaku PZL-Świdnik, samoloty cywilne i szkoleniowe. W bloku wojskowym będzie można zobaczyć pokazy w wykonaniu Zespołu Akrobacyjnego Biało – Czerwone Iskry i Zespołu Akrobacyjnego „Orlik”. Pokazom będzie towarzyszyła wystawa statyczna, a także strefa zabaw dla dzieci.

fot. Dan Vojtech / Red Bull Content Pool


Image

„Wiedeńczyk” w Świdniku

Zaczynał jako zwyczajny samolot transportowy, ale pisana mu była historia rodem z filmów akcji. Po słynnej ucieczce polskich pilotów do Austrii właśnie na pokładzie AN-2, otrzymał przydomek „Wiedeńczyk”. Już w czerwcu niezwykły samolot zawita na Świdnik Air Festival.

Wszystko zaczęło się w 1966 roku. Wówczas z linii produkcyjnej w WSK PZL Mielec zjechał samolot AN-2 w wersji transportowo-desantowej, o numerze bocznym 1G7447. Maszyna trafiła do służby w jednostce lotnictwa wojskowego w podkrakowskich Balicach.
Początkowo nic nie zapowiadało, że jeden z wielu AN-2 stanie się egzemplarzem wyjątkowym. Aż do stanu wojennego…
Wiosną 1982 roku samolot wykonywał loty treningowo – operacyjne. Członkowie załogi podjęli wówczas dramatyczną i bardzo ryzykowną decyzję o ucieczce z kraju. Celem ich desperackiej podróży miała być Austria, środkiem transportu AN-2. Swój lot ku wolności rozpoczęli od międzylądowania na podkrakowskiej łące i zabrana rodzin pilotów. Dalsza podróż prowadziła przez górzyste tereny Czechosłowacji i Austrii. Była dodatkowo niebezpieczna, ponieważ samolot leciał na małej wysokości. Szczęśliwie, załodze udało się wylądować na lotnisku Wiedeń-Schwechat.
Piloci poprosili o azyl, ale samolot w Austrii nie pozostał. Wrócił do Polski 13 kwietnia 1982 roku. Niezwykła historia stała się źródłem początkowo nieformalnej, później już oficjalnej nazwy maszyny: „Wiedeńczyk”. Dalsze losy maszyny były już mniej burzliwe. Samolot latał pod wojskową flagą do 2012 roku. Później przeszedł na lotniczą „emeryturę” i trafił do Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. Nie dane mu jednak było stać się muzealnym eksponatem. Odnaleźli go dwaj entuzjaści lotnictwa: Zbigniew Chłopecki i Jerzy Antonkiewicz. Maszyna była w dobrym stanie, więc mogła nadal latać i swą niezwykłą historią promować polskie lotnictwo. W tzw. międzyczasie powstała również Fundacji AN-2 „Wiedeńczyk”. Jej celem jest utrzymanie samolotu w dobrym stanie technicznym i pokazanie go jak najszerszej publiczności.
Już w czerwcu niezwykły samolot, pilotowany przez Zbigniewa Chłopeckiego i Jerzego Antonkiewicza, przyleci do Świdnika. Maszyna otworzy I Świdnik Air Festival. Zaprezentuje się w locie i wyniesie w powietrze skoczków spadochronowych. Samolot weźmie udział również w drugim dniu pokazów. Będzie go można także zobaczyć na ziemi, a nawet wejść do środka.

fot. Fundacja ``Wiedeńczyk`` AN-2


Image

Podniebny kunszt

W tym roku świętują drugą dekadę w powietrzu. Przez ten czas zachwycali na wielu pokazach lotniczych w kraju i za granicą. Kolejną gwiazdą Świdnik Air Festival będzie Zespół Akrobacyjny „Orlik”. Piloci z Radomia zaprezentują swoje umiejętności podczas pierwszego dnia imprezy.

Lista lotniczych gwiazd Świdnik Air Festival stale się powiększa. Tym razem dołącza do niej zespół wojskowy, którego historia sięga 1998 roku. Właśnie wówczas, w Radomiu zrodził się pomysł stworzenia teamu akrobacyjnego. Piloci, rekrutujący się spośród instruktorów z 42 Bazy Lotnictwa Szkolnego, mieli latać na samolotach PZL-130 „ ORLIK. Są to maszyny polskiej konstrukcji, jednosilnikowe, dwumiejscowe, wyposażone w silnik turbośmigłowy. Konstrukcja jest całkowicie metalowa z chowanym podwoziem. Samolot został zaprojektowany do szkolenia pilotów wojskowych.
„Przygotowania w powietrzu do pokazów rozpoczęły się w marcu. Pierwsze loty były wielką zagadką, czy w ogóle uda się wykonać akrobację grupową na Orliku, samolocie przecież w ogóle nie stworzonym do tego typu zadań. Czas naglił, szkolenie posuwało się w szybkim tempie. W połowie kwietnia było już wiadomo, że Zespół Akrobacyjny „ORLIK” wzbije się w powietrze! Piloci mieli za sobą około 100 treningów w powietrzu” – można przeczytać w historii latającego teamu.
W pierwszym roku piloci wzięli udział w czterech pokazach, w tym również w angielskim Fairford. W kolejnych latach przybywało pozycji na liście występów. Pojawiły się również plany rozbudowy zespołu. W 2001 roku składał się już z 7 samolotów, w kolejnych latach nawet z 9. Dwa lata później Zespół Akrobacyjny „ORLIK” stał się odrębną Eskadrę w strukturze 2OSzL Radom. Od tej pory zadaniem pilotów przestało być szkolenie podchorążych, ale przygotowanie się do pokazów lotniczych.
Już wiadomo, że piloci wojskowi z Radomia przylecą do Świdnika 9 czerwca. Zaprezentują pokaz dedykowany dla formacji składającej się z trzech samolotów. W ich wykonaniu będzie można zobaczyć latanie w szyku, efektowne mijanki i wiele skomplikowanych figur akrobacyjnych.
W tej chwili na liście festiwalowych gwiazd są już soliści: Łukasz Czepiela, Marek Choim i Artur Kielak, który zaprezentuje się także w duecie z Marią Muś. Zaprezentują się również zespoły: 3 AT3, Celfast Flying Team, Wojciech Gawroński i Janusz Gąsienica, a także formacja 57 – my. Do lotniczych gwiazd dołączyły również Biało – Czerwone Iskry, które wystąpią podczas obu dni pokazów. Świdnik Air Festival odbędzie się na trawiastym lotnisku już 9 i 10 czerwca. Jego organizatorami są Urząd Miasta Świdnik i Miejski Ośrodek Kultury.


Image

Niebo na biało i czerwono

Szybkość, precyzja i niezwykłe efekty. Tego można się spodziewać po legendarnym Zespole Akrobacyjnym Biało – Czerwone Iskry. Grupa właśnie dołączyła do gwiazd Świdnik Air Festival. Będzie ją można zobaczyć podczas obu dni pokazów.

Prace przy organizacji Świdnik Air Festival są coraz bardziej zaawansowane. Do listy pokazów dołączają kolejne grupy i soliści. Już wiadomo, że podczas wydarzenia nie zabraknie latania pod wojskowym szyldem, a to za sprawą Zespołu Akrobacyjnego Biało – Czerwone Iskry.
Fani podniebnych pokazów doskonale znają grupę pilotów wojskowych z Dęblina. Formacja jest kontynuatorem zespołu ``Rombik``, który został utworzony w 1969 r. w 60. Lotniczym Pułku Szkolnym w Radomiu. Swoją obecną nazwę grupa nosi od 2000 roku. Oczywiście przez lata zespół wielokrotnie się zmieniał i latał w różnych konfiguracjach. Natomiast od początku istnienia, piloci zespołu latają na samolotach TS-11 ``Iskra``. Maszyny w 1991, na ich potrzeby, zostały zmodernizowane, doposażone w światowej klasy system radiowo-nawigacyjny i pomalowane w narodowe barwy. Zespół od początku reprezentuje Polskie Siły Powietrzne i zachwyca niezwykłym lotniczym kunsztem pilotów-instruktorów.
- Ambicją pilotów zespołu jest wpisać się w świadomość miłośników lotnictwa, nie tylko w kraju, ale i poza jego granicami, jako narodowy lotniczy zespół akrobacyjny – informują przedstawiciele Biało – Czerwonych Iskier.
Obecnie sześcioosobowy zespół tworzą doświadczeni piloci: kpt. Maciej Kopiel (dowódca / lider), mjr Jacek Jaworek (pierwszy lewoskrzydłowy), kpt. Krzysztof Kłaczyński (pierwszy prawoskrzydłowy), por. Sylwester Sobótka (zamykający), por. Marcin Kossakowski (drugi prawoskrzydłowy / Solo), por. Mateusz Kubiak (drugi lewoskrzydłowy). Biało – Czerwone Iskry przylecą do Świdnika zarówno w sobotę, jak i w niedzielę.
- Mamy dwa warianty pokazów wykonywanych przez 6 samolotów. Przy dobrej pogodzie prezentujemy nasz program na większej wysokości, przy mniej sprzyjającej aurze latamy niżej. Cały pokaz opatrzony jest komentarzem i wykonywany z podkładem muzycznym. Bardzo efektownie wygląda choćby biało-czerwone serce przebite strzałą. Zapraszamy wszystkich do Świdnika – mówi kpt. Maciej Kopiel.
Air Festival odbędzie się 9 i 10 czerwca na trawiastym lotnisku. Publiczność będzie miała okazję obejrzeć pokazy samolotów cywilnych, wojskowych i zespołów akrobacyjnych. Atrakcji nie zabraknie również „na ziemi” i to zarówno dla młodszych jak i dla starszych.


Image

Festiwal ze śmigłowcową legendą

Nie mogło być inaczej. Do grona współorganizatorów Świdnik Air Festival właśnie dołączył PZL-Świdnik. Dzięki podpisanemu listowi intencyjnemu, podczas lotniczego święta, będzie można podziwiać śmigłowce produkowane w zakładzie. Zakład pomoże również w pozyskiwaniu środków na przygotowanie wydarzenia, w jego promocji i realizacji.

Przygotowania do I Świdnik Air Festival trwają pełną parą. Powiększa się lista lotniczych gwiazd, które zaprezentują się podczas imprezy, ale również grono współorganizatorów wydarzenia. Dzisiaj, w Urzędzie Miasta, został podpisany listu intencyjny między Urzędem Miasta, a PZL-Świdnik. Jak tłumaczył burmistrz Świdnika, nie wyobrażał sobie, żeby w przygotowaniach do lotniczej imprezy, nie uczestniczył zakład, który od zawsze zajmuje się produkcją statków powietrznych.
- Bez tego zakładu nie byłoby naszego miasta. Zawsze byliśmy z zakładem, a zakład był z nami i w tych lepszych i gorszych chwilach. Bardzo się cieszę, że PZL-Świdnik bardzo szeroko przystąpił do współpracy przy organizacji Air Festivalu, tym bardziej że większość działań logistycznych leży po stronie zakładu – mówił Waldemar Jakson.
Rola PZL-Świdnik w organizacji wydarzenia będzie znacząca. Podczas imprezy, piloci będą m.in. korzystać z infrastruktury zakładu.
- Z ogromną przyjemnością angażujemy się w przedsięwzięcie, które ma szansę wpisać się w kalendarz najważniejszych pokazów lotniczych w Polsce – mówił Mieczysław Majewski, prezes zarządu PZL-Świdnik. – Jako współgospodarz zapewnimy pełne wsparcie logistyczne i zabezpieczenie imprezy tak, aby każdy fan lotnictwa wywiózł z niej jak najlepsze wrażenia.
Na potrzeby pokazów zostanie zarezerwowany zakładowy heliport i hangar. Zakład udostępni także pomieszczenia dla załóg występujących podczas wydarzenia. PZL-Świdnik zadba również o bezpieczeństwo uczestników. Zapewni je zakładowa Straż Pożarna oraz ochrona strefy heliportu. Dodatkowo pracownicy zakładu pomogą w transporcie naziemnym samolotów i śmigłowców. Również wieża lotów, na czas pokazów, zostanie przygotowana i udostępniona przez producenta.
Nie zabraknie również pokazów w wykonaniu statków powietrznych rodem ze Świdnika. – Zaprezentujemy, naszego prawie zabytkowego Mi-2, Sokoła i SW4. Natomiast jeszcze nie wiemy, czy uda się nam także pokazać statki powietrzne Leonardo Helicopteres. Rozmowy w tej sprawie trwają – mówił Mieczysław Majewski.
Na wystawie statycznej będzie można podziwiać też zabytkowe śmigłowce SM-1 i SM-2, które zapoczątkowały ponad 60-letnią przygodę Świdnika z branżą śmigłowcową.
Świdnik Air Festival odbędzie się 9 i 10 czerwca. Podczas wydarzenia zaprezentują się lotnicze gwiazdy z całej Polski i nie tylko. Częścią imprezy będzie wystawa statyczna, nie zabraknie również atrakcji dla najmłodszych.


Image

Pomysł, zapał i samoloty

Formacja ma już 9 lat, za sobą wiele wylatanych godzin i mnóstwo imprez, na których pokazywała co potrafi. Czego mogą się spodziewać goście Air Festivalu po grupie 3AT3? Na pewno wielkich emocji i niezwykłych lotniczych wrażeń.

Po latających z ogromną prędkością maszynach wyścigowych, wojskowo – cywilnych duetach i akrobacjach śmigłowcowych, czas na formację nieoczywistą. Grupa 3AT3, jak sama nazwa wskazuje, nie korzysta z maszyn ani o wielkiej mocy, ani o przypisanych im możliwościach akrobacyjnych. Samoloty AT3 są głównie wykorzystywane do lotów turystycznych i szkoleń pilotów. Ale, jak udowadniają, członkowie grupy, nie osiągi są najważniejsze, ale chęci i kreatywność.
Formację 3AT3 tworzy zespół pilotów – pasjonatów, podniebnych łowców przygód, z ciągle niezaspokojonym apetytem na nowe emocje. Pierwsze loty w formacji zorganizowali w 2009 roku. Powód był prosty, bardzo chcieli wystąpić na Air Show w Radomiu. - Stwierdziliśmy wtedy, że warto zrobić coś wykraczającego ponad Aeroklubową codzienność. Mieliśmy: pomysł, zapał, świetne samoloty i wiarę w powodzenie – tłumaczą członkowie grupy.
Do zrealizowania swojego celu postanowili wykorzystać 3 samoloty AT3 R-100 produkowane w Mielcu. Udało się, formacja zrobiła duże wrażenie, mimo że, jak to na radomskim Air Show, konkurencję miała ogromną. Pierwszy sukces był początkiem trwającej już 9 lat przygody.
W tzw. międzyczasie zmieniał się skład grupy, poszerzał się o kolejne samoloty. Obecny ustalił się w 2015 roku. W Formacji 3AT3 można więc zobaczyć Jakuba Kubickiego (prowadzący), Piotra Krasińskiego (lewoskrzydłowy/ prowadzący), Radosława Izdebskiego (lewoskrzydłowy), Piotra Maciejewskiego (prawoskrzydłowy), Jakub Śliwiński (lewoskrzydłowy).
Podniebne wyczyny grupy obecnie występującej pod szyldem Fundacji Biało – Czerwone Skrzydła, będzie można obejrzeć już w czerwcu podczas Świdnik Air Festival. Czego można się spodziewać po zespole?
- Formacja liczy minimum trzy samoloty, choć w zeszłym roku zdarzyło się, że składała się nawet z pięciu. Pokazujemy jak można latać blisko, równo i precyzyjnie. Dysponujemy samolotami o niewielkiej mocy, ale przy nich najbardziej jest widoczny kunszt pilotów. Dodatkowo wszystkie nasze maszyny zostały wyposażone w wytwornice dymu, co daje dodatkowe, fajne efekty – mówi Piotr Maciejewski z formacji 3 AT3.
Na pokaz zespołu organizatorzy Świdnik Air Festival zapraszają już w weekend 9 i 10 czerwca. Wydarzenie odbędzie się na trawiastym lotnisku aeroklubowym. Jego organizatorami są Urząd Miasta i Miejski Ośrodek Kultury w Świdniku.


Image

Mamy pierwsze gwiazdy!

Prace przy organizacji Air Festivalu idą pełną parą. Organizatorzy właśnie podali nazwiska pierwszych lotniczych gwiazd, które zaprezentują się podczas wydarzenia i jak zapowiadają, to dopiero początek alei podniebnych sław.

Decyzja o organizacji Air Festivalu w Świdniku zapadła jeszcze w minionym roku. Jak tłumaczyli organizatorzy, miasto o tak dużych tradycjach lotniczych jest naturalną lokalizacją właśnie dla takiego wydarzenia.
W tej chwili prace przy przygotowaniu imprezy są mocno zaawansowane. W zeszły piątek ujawniono nazwisko pierwszej lotniczej gwiazdy, która w czerwcu zaprezentuje się na Air Festivalu.

Podniebny akrobata
Już wiadomo, że do Świdnika przyleci Artur Kielak, wielokrotny reprezentant Polski na Mistrzostwach Świata i Europy w akrobacji samolotowej, były mistrz Polski w akrobacji samolotowej advanced, członek Akrobacyjnej Kadry Narodowej Rzeczypospolitej Polskiej, srebrny i brązowy medalista w konkurencjach akrobacji samolotowej w 2015 roku na Światowych Igrzyskach Lotniczych w Dubaju. Artur Kielak, jest również współtwórcą pierwszego zespołu akrobacyjnego na świecie, który składa się z samolotu akrobacyjnego oraz bojowego samolotu myśliwskiego MIG-29. Zespół Xtreme Sky Force trenuje i występuje z powodzeniem od 2016 roku
Przygodę z lataniem rozpoczął jako szesnastolatek. „Myślę, że wszystko zaczęło się od marzeń. Pochodzę z Mińska Mazowieckiego – miasta od pokoleń związanego z lotnictwem myśliwskim. Od kiedy pamiętam, spędzałem całe dnie, a czasami noce siedząc przy ogrodzeniu lotniska w osi pasa startowego obserwując startujące i lądujące Migi-21 i Migi-29. Tak jak piloci Migów chciałem wykonywać karkołomne ewolucje na niebie i jak każdy pilot być najlepszym z najlepszych” – mówi o sobie Artur Kielak.

Najszybszy wśród pilotów
Kolejnym podniebnym wirtuozem będzie wyczyny Łukasz Czepiela. Już jako 6 – latek podjął odważną decyzję, że zostanie pilotem. Zainspirował go pokaz świdniczanina Janusza Ksperka, wielokrotnego Mistrza Świata w akrobacji samolotowej. Uparcie dążył do realizacji swojego marzenia. Na co dzień Łukasz Czepiela zasiada za sterami Airbusa linii lotniczych WizzAir. Kilka lat temu rozpoczął swoją wielką przygodę z Red Bull Air Race, czyli prestiżowymi wyścigami lotniczymi. - W 2014 roku moje marzenie stało się rzeczywistością. Teraz czuję, że dorosłem - do bycia lepszym sportowcem, bardziej głodnym niż kiedykolwiek, by zdobywać podium – mówi.
Na stopniach podium udało się mu stanąć już kilkukrotnie. Zeszłoroczne zmagania w zawodach Challenger Cup – będących przedsionkiem klasy mistrzowskiej zakończył na trzecim miejscu i jak podkreśla, nie to jest jego ostatnie słowo. W tej chwili Łukasz Czepiela jest najlepszym polskim pilotem wyścigowym.
Obaj piloci otwierają długą listę podniebnych gwiazd, które już w czerwcu będą latać nad Świdnikiem. Kolejne nazwiska zostaną ujawnione w przyszłym tygodniu. – Air Festival, to dla nas duże wyzwanie, ale i ogromna radość – mówi Waldemar Jakson, burmistrz Świdnika. – Cieszymy się, że w mieście, które od początku swojego istnienia związane jest z lotnictwem, będziemy gościć i podziwiać umiejętności najlepszych pilotów. Już dziś zapraszam wszystkich fanów awiacji do Świdnika na 9 i 10 czerwca.
kal


Image

Skrzydlata precyzja

Trzy samoloty, ale możliwości mnóstwo. W repertuarze mają widowiskowe mijanki, przegrupowania czy precyzyjne rozejścia. Kolejną lotniczą gwiazdą Świdnik Air Festival będzie Cellfast Flying Team.

Latająca formacja powstała w Krośnie. Śmiało można powiedzieć, że jest kontynuatorem krośnieńskich tradycji latania w szyku. Piloci już w 2014 roku rozpoczęli przygotowania do wspólnej, przygody w przestworzach. Rok później pokazali się „na niebie”.
- Cellfast Flying Team to młoda formacja samolotowa, której celem jest precyzyjne latanie w szyku – mówi Daniel Dębosz, skrzydłowy zespołu.
Formację tworzą również: Mieczysław Machnik - lider oraz Arkadiusz Nowak - drugi skrzydłowy. Chociaż zespół ma za sobą dopiero kilka wspólnych lat, to już zaprezentował się podczas wielu krajowych pokazów.
- Lataliśmy, między innymi, w Radomiu, Mielcu, Nowym Targu, Piotrkowie Trybunalskim i Rzeszowie – wymienia Daniel Dębosz.
Co w Świdniku zaprezentuje Cellfast Flying Team? - Mamy w swoim repertuarze sporo ciekawych elementów. Pokażemy latanie w zwartym szyku, rozejścia, mijanki, przegrupowania czy powroty do formacji. Dodatkowo nasze samoloty są wyposażone w instalacje dymne, które podnoszą atrakcyjność prezentacji – dodaje Daniel Dębosz.
Cellfast FT ma do dyspozycji trzy, na pierwszy rzut oka, takie same samoloty, w jednolitym malowaniu. Mowa o francuskich Morane Rallye. To jednak pozory. Każda maszyna jest w innej wersji i ma różną moc silnika. Najsłabszy, model 880B, ma 100 koni mechanicznych, średni 883 ma 115, a najmocniejszy 893 jest wyposażony w 180 koni mechanicznych. Samoloty Morane Rallye były przez wiele lat produkowane we Francji i zdobyły sobie sławę najbardziej popularnych maszyn sportowych w Europie. Podkreślano również, że jest to konstrukcja wyjątkowo bezpieczna. Egzemplarze należące do Cellfast Flying Team zostały odnowione przed oddaniem ich w ręce zespołu akrobacyjnego.
Ekipa spod znaku francuskiego klasyka już w czerwcu przyleci na Lubelszczyznę. Będzie jedną z gwiazd Świdnik Air Festival 2018. Już wiadomo, że oprócz niej, w pokazach wezmą udział: Artur Kielak, Łukasz Czepiela, Maria Muś i formacja 3 AT3. Kolejne załogi i soliści zostaną ujawnieni niebawem. Organizatorami Air Festivalu są Urząd Miasta i Miejski Ośrodek Kultury w Świdniku.


Image

Małe jest… śmigłowcem

Potrafią nieruchomo zawisnąć w powietrzu, obrócić się dookoła, a nawet ukłonić. Mowa oczywiście o śmigłowcach, których nie może zabraknąć podczas Świdnik Air Festivalu. Latanie właśnie na takich maszynach wybrali nasi kolejni goście. Będą nimi Wojciech Gawroński i Janusz Gąsienica, którzy pokażą publiczności podniebne ewolucje na śmigłowcach CH-7.

Pokazy tych niewielkich, dwumiejscowych śmigłowców odbywają się już od 2011 roku. Natomiast w obecnym składzie, formację można oglądać od dwóch lat. Tworzą ją dwaj piloci: Wojciech Gawroński i Janusz Gąsienica. Z pokazami możliwości maszyny CH-7 objeździli już wiele największych wydarzeń lotniczych w kraju. Śmigłowiec prezentował się na radomskim Air Show, Małopolskim Pikniku Lotniczym w Krakowie, pokazach w Iławie, Nowym Targu, Gliwicach, Katowicach, Bielsku – Białej i Częstochowie. Dlaczego, chociaż mają również licencje na samoloty, wybrali śmigłowce? Jak tłumaczą, zafascynowały ich możliwości tych maszyn. Każda wymaga również innych umiejętności. – Śmigłowiec trzeba pilotować, samolotem po prostu się lata – cytuje znane powiedzenie Wojciech Gawroński.
W ich wykonaniu publiczność Świdnik Air Festivalu zobaczy pokaz pilotażu synchronicznego, zawisy, obroty o 180, 360 stopni, a nawet start do tyłu, lot na boki, przelot z hamowaniem i zawisem. Do swoich prezentacji wykorzystują niewielki, dwumiejscowy śmigłowiec, CH-7.
- Kilka lat zastanawiałem się jaki kupić śmigłowiec i wtedy padł wybór na ten model. Przekonały mnie statystyki dotyczące bezpieczeństwa. Okazało się, że w przypadku tej maszyny, przez 18 lat jej produkcji, nie było jeszcze wypadku śmiertelnego spowodowanego awarią – tłumaczy W. Gawroński.
To nie jedyne plusy małego śmigłowca. Okazuje się, że koszty jego eksploatacji są podobne do tych, które ponosimy będąc właścicielami samochodu. – CH-7 lata na benzynę lotniczą, ale również na zwykłą samochodową. Na 100 km. pali jakieś 8 litrów. Może lecieć 3 godziny bez międzylądowania, a jego zasięg to maksymalnie około 450 kilometrów. Przy zamontowaniu dodatkowego zbiornika paliwa jego zasięg wydłuża się o 160 km czyli o 1 godzinę – wylicza W. Gawroński.
Niewielkim śmigłowcem można również osiągnąć znaczną prędkość, bo dochodzącą do 200 kilometrów na godzinę. Okazuje się też, że maszyny tego typu są bardzo medialne. Chętnie wykorzystuje się je choćby do kręcenia filmów lub teledysków. Natomiast już w czerwcu będzie można przekonać się jak śmigłowiec wygląda w powietrzu i jakie ma możliwości.
Air Festiwal odbędzie się na trawiastym lotnisku, w weekend 9 i 10 czerwca. Organizatorami wydarzenia są Urząd Miasta w Świdniku i Miejski Ośrodek Kultury.


Image

Najszybszy z najszybszych

Zainspirował go świdniczanin, mistrz świata w akrobacji samolotowej, Janusz Kasperek. Już w czerwcu Łukasz Czepiela, pierwszy Polak w Red Bull Air Race, zaprezentuje swoje umiejętności podczas Świdnik Air Festival.

W miniony piątek organizatorzy świdnickiej imprezy lotniczej ogłosili nazwisko pierwszej gwiazdy wydarzenia. Dziś czas na kolejnego podniebnego wirtuoza. W czerwcu widzowie Świdnik Air Festival będą podziwiać podniebne wyczyny Łukasza Czepieli.
Już jako 6 – latek podjął odważną decyzję, że zostanie pilotem. Zainspirował go pokaz świdniczanina Janusza Ksperka, wielokrotnego Mistrza Świata w akrobacji samolotowej. Uparcie dążył do realizacji swojego marzenia. Zaczynał od licencji szybowcowej. Jako 19 – latek ruszył do Wielkiej Brytanii. Na Wyspach zrobił kurs akrobacji samolotowej i rozpoczął współpracę ze słynnym zespołem Honda Dream Team. Po kilku latach został jego szefem.
Na co dzień Łukasz Czepiela zasiada za sterami Airbusa linii lotniczych WizzAir. Ale oczywiście ani na chwilę nie zapomniał o swojej fascynacji akrobacjami samolotowymi. Kilka lat temu rozpoczął wielką przygodę w jednym z najbardziej prestiżowych wyścigów lotniczych świata – Red Bull Air Race. - W 2014 roku moje marzenie stało się rzeczywistością. Teraz czuję, że dorosłem - do bycia lepszym sportowcem, bardziej głodnym niż kiedykolwiek, by zdobywać podium – mówi.
Na stopniach podium udało mu się stanąć już kilkukrotnie. Zeszłoroczne zmagania Red Bull Air Race w klasie Challenger Cup – będącej przedsionkiem grupy mistrzowskiej zakończył na trzecim miejscu i jak podkreśla, to nie jest jego ostatnie słowo. W tej chwili Łukasz Czepiela jest najlepszym polskim pilotem wyścigowym.
W czerwcu jego umiejętności będzie mogła podziwiać publiczności Świdnik Air Festival. Wydarzenie zostało zaplanowane na 9 i 10 czerwca, na trawiastym lotnisku aeroklubowym. Jego organizatorami są Urząd Miasta i Miejski Ośrodek Kultury w Świdniku.
Już wiadomo, że podczas imprezy wystąpi także Artur Kielak, wielokrotny reprezentant Polski na Mistrzostwach Świata i Europy w akrobacji samolotowej, były mistrz Polski w akrobacji samolotowej advanced, członek Akrobacyjnej Kadry Narodowej Rzeczypospolitej Polskiej, srebrny i brązowy medalista w konkurencjach akrobacji samolotowej w 2015 roku na Światowych Igrzyskach Lotniczych w Dubaju. Kolejne nazwiska lotniczych mistrzów zostaną ujawnione już niebawem.


Image

Akrobacyjny freestyle

Zainspirował go świdniczanin, mistrz świata w akrobacji samolotowej, Janusz Kasperek. Już w czerwcu Łukasz Czepiela, pierwszy Polak w Red Bull Air Race, zaprezentuje swoje umiejętności podczas Świdnik Air Festival.

W miniony piątek organizatorzy świdnickiej imprezy lotniczej ogłosili nazwisko pierwszej gwiazdy wydarzenia. Dziś czas na kolejnego podniebnego wirtuoza. W czerwcu widzowie Świdnik Air Festival będą podziwiać podniebne wyczyny Łukasza Czepieli.
Już jako 6 – latek podjął odważną decyzję, że zostanie pilotem. Zainspirował go pokaz świdniczanina Janusza Ksperka, wielokrotnego Mistrza Świata w akrobacji samolotowej. Uparcie dążył do realizacji swojego marzenia. Zaczynał od licencji szybowcowej. Jako 19 – latek ruszył do Wielkiej Brytanii. Na Wyspach zrobił kurs akrobacji samolotowej i rozpoczął współpracę ze słynnym zespołem Honda Dream Team. Po kilku latach został jego szefem.
Na co dzień Łukasz Czepiela zasiada za sterami Airbusa linii lotniczych WizzAir. Ale oczywiście ani na chwilę nie zapomniał o swojej fascynacji akrobacjami samolotowymi. Kilka lat temu rozpoczął wielką przygodę w jednym z najbardziej prestiżowych wyścigów lotniczych świata – Red Bull Air Race. - W 2014 roku moje marzenie stało się rzeczywistością. Teraz czuję, że dorosłem - do bycia lepszym sportowcem, bardziej głodnym niż kiedykolwiek, by zdobywać podium – mówi.
Na stopniach podium udało mu się stanąć już kilkukrotnie. Zeszłoroczne zmagania Red Bull Air Race w klasie Challenger Cup – będącej przedsionkiem grupy mistrzowskiej zakończył na trzecim miejscu i jak podkreśla, to nie jest jego ostatnie słowo. W tej chwili Łukasz Czepiela jest najlepszym polskim pilotem wyścigowym.
W czerwcu jego umiejętności będzie mogła podziwiać publiczności Świdnik Air Festival. Wydarzenie zostało zaplanowane na 9 i 10 czerwca, na trawiastym lotnisku aeroklubowym. Jego organizatorami są Urząd Miasta i Miejski Ośrodek Kultury w Świdniku.
Już wiadomo, że podczas imprezy wystąpi także Artur Kielak, wielokrotny reprezentant Polski na Mistrzostwach Świata i Europy w akrobacji samolotowej, były mistrz Polski w akrobacji samolotowej advanced, członek Akrobacyjnej Kadry Narodowej Rzeczypospolitej Polskiej, srebrny i brązowy medalista w konkurencjach akrobacji samolotowej w 2015 roku na Światowych Igrzyskach Lotniczych w Dubaju. Kolejne nazwiska lotniczych mistrzów zostaną ujawnione już niebawem.


Image

Kobieta pod śmigłami

Jest jeszcze bardzo młoda, ale już pokazała, że za sterami śmigłowców ma niewielu sobie równych. Kolejną gwiazdą Świdnik Air Festivalu będzie Maria Muś, która zaprezentuje się w podniebnej akrobacji… śmigłowcem.

Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że śmigłowiec nie nadaje się do skomplikowanych, powietrznych akrobacji. Jest w tym zapewne trochę prawdy, ale jak pokazuje Maria Muś, jeśli się chce, to latanie i taką maszyną może być wyjątkowo widowiskowe.
Na co dzień lata na Bellu 427, jest członkinią Śmigłowcowej Kadry Narodowej, gdzie w załodze z Kubą Malcem lata na Robinsonie R44. W minionym roku rozpoczęła nową podniebną przygodę. Stała się właścicielką śmigłowca Bolkow BO105, maszyny wyjątkowej, bo umożliwiającej akrobacje w przestworzach. W Świdniku właśnie w takiej odsłonie będziemy mogli ją podziwiać.
Jak mówi Maria Muś, śmigłowiec z możliwościami akrobacyjnymi to spełnienie jednego z jej marzeń.
– Bölkow to dwusilnikowy, lekki śmigłowiec, który ma sztywny wirnik – bez żadnych przegubów. Przez to jak jest skonstruowany i dzięki jego piaście, jest w stanie wykonywać rzeczy dla innych helikopterów nieosiągalne – akrobacje, co czyni go absolutnie wyjątkowym – opowiada o swoim nowym nabytku.
Śmigłowiec ma co prawda za sobą już kilka dekad, wiele poważnych misji ratowniczych w Afryce i udanych lotów w Austrii. Natomiast w rękach swojej nowej właścicielki zmienia się w podniebnego akrobatę.
Równocześnie ze sprowadzeniem do Polski śmigłowca, wystartował niezwykły, latający projekt. Maria Muś od minionego roku występuje także w duecie z Łukaszem Czepielą. Połączenie wyścigowego samolotu Edge 540 z akrobacyjnym śmigłowcem gwarantuje niezapomniane emocje.
- Ja latam powoli, a Łukasz w powolnym locie nie może wykonać wszystkich manewrów. Inna sprawa to to, że spod wirnika wylatują dwie tony powietrza. Na to musimy oboje uważać – tłumaczy Maria Muś.
W czerwcu wyjątkowy duet będzie mogła podziwiać publiczności Świdnik Air Festival. Wydarzenie zostało zaplanowane na 9 i 10 czerwca, na trawiastym lotnisku aeroklubowym. Jego organizatorami są Urząd Miasta i Miejski Ośrodek Kultury w Świdniku.


Image

Lecimy razem!

W czwartek do grona partnerów przy organizacji Świdnik Air Festival dołączyła Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Chełmie. Jej przedstawiciele będą odpowiadać za organizację ruchu samolotów na ziemi. Na wystawie statycznej będzie można zobaczyć również sprzęt lotniczy jakim dysponuje uczelnia.

Przez ostatnie lata Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa z Chełma nabierała doświadczenia w organizowaniu imprez lotniczych. Dwukrotnie zapraszała widzów z całej Lubelszczyzny na Lotnicze Depułtycze, czyli międzynarodowe pokazy lotnicze. W czwartek uczelnia dołączyła do współorganizatorów Świdnik Air Festival. Na specjalnej konferencji prasowej została podpisana umowa między władzami Świdnika i przedstawicielami PWSZ.
- Ogromnie się cieszę, że do współpracy pozyskaliśmy tak ważnego partnera jakim jest Państwowa Wyższa Zawodowa w Chełmie. Jest to uczelnia, która kształci pilotów, i która ma ogromne doświadczenie w organizowaniu imprez lotniczych. Przypominam, że mamy do czynienia z wydarzeniem szczególnym. Nie jest to tylko impreza masowa, ale podlegająca także restrykcyjnym przepisom lotniczym. Wspólnie na pewno łatwiej pokonamy bariery – mówił Waldemar Jakson, burmistrz Świdnika.
Rektor chełmskiej uczelni tłumaczył, że szkoła chętnie angażuje się w wydarzenia promujące lotnictwo.
– Nasza uczelnia kształci pilotów. Jesteśmy znani z tego w Polsce, ale i za granicą. Natomiast naszym zadaniem jest również promowanie wszelkiego rodzaju aktywności, które dotyczą tradycji lotniczych związanych z naszym regionem, a także szerzenie kultury lotniczej. Jest to dziedzina, która inspiruje i powoduje rozwój wszystkich branż – zaznaczał prof. Arkadiusz Tofil. - Mam nadzieję, że nasza wiedza i nasze umiejętności, które zdobyliśmy podczas organizacji pokazów na lotnisku w Depułtyczach będą przydatne w Świdniku. Ułatwimy i wspomożemy organizację wydarzenia, aby widzowie mogli wyjeżdżać po pokazach z wielką satysfakcją i zainteresowaniem.
Dzięki podpisanej właśnie umowie, publiczność Świdnik Air Festival będzie mogła zobaczyć m.in. jak wygląda szkolenie pilotów na chełmskiej uczelni. – Jednym z elementów wydarzenia, będzie pokaz sprzętu lotniczego, którym dysponuje nasza szkoła – mówił Łukasz Puzio, dyrektor Centrum Lotniczego w PWSZ. - Pokażemy możliwości szkoleniowe śmigłowca i samolotu. Dalszy wkład uczelni, to przede wszystkim zabezpieczenie ruchu lotniczego na płycie. Na tym głównie skupimy swoją uwagę, ponieważ musi on być sprawnie obsługiwany. Czasu na przemieszczanie się samolotów jest bardzo mało, trzeba więc wszystko tak zorganizować, żeby podczas pokazów nie było przestojów, a widzowie nie nudzili się.
Świdnik Air Festival odbędzie się 9 i 10 czerwca na trawiastej płycie lotniska. Podczas pokazów wystąpią najlepsi piloci akrobacyjni i formacje. Wśród nich są: Łukasz Czepiela, Artur Kielak, Maria Muś, Marek Choim, Wojciech Gawroński i Janusz Gąsienica, zespoły 3AT3 i Cellfast Flying Team. Kolejne lotnicze gwiazdy zostaną ujawnione niebawem. W pokazach wezmą również udział samoloty wojskowe. W tej chwili trwają także prace nad uruchomieniem dodatkowych kursów komunikacji miejskiej, które będą dowozić widzów z Lublina na teren pokazów.


Image

Latanie z ekspertami

Robert Zawada to rodowity świdniczanin, całe życie związany z lotnictwem. Ukończył Liceum Lotnicze, a następnie Wyższą Oficerską Szkołę Lotniczą w Dęblinie. Pilot szybowcowy, samolotowy, śmigłowcowy. Instruktor, oblatywacz. Latał na samolotach TS-11 Iskra, Zlin-42, PZL 110, śmigłowcach Mi-2, Mi-8, Mi-14, Mi-17, W-3, SH-2G. Jako pierwszy polski pilot wojskowy szkolił się w USA na śmigłowcach pokładowych SH-2G „Superseasprite”, a następnie wdrażał lotnictwo pokładowe do polskiej Marynarki Wojennej. Jest ekspertem Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, konsultantem sejmowej komisji ds. szkolenia personelu. Prezentował możliwości śmigłowców morskich na wielu międzynarodowych oraz krajowych pokazach lotniczych. Ma na swoim koncie także dwie książki: „Związane skrzydła” oraz „Jak Gapa został pilotem”. Obecnie pracuje dla dużego zachodniego przewoźnika lotniczego.
Z kolei Mariusz Szymla zapałał miłością do latania w 1984 roku i po zdaniu matury wstąpił do Wyższej Oficerskiej Szkoły Lotniczej. W trakcie nauki wykonywał loty na samolotach TS-11 Iskra, SB Lim-2, Lim-5. W 1988 roku otrzymał pierwsze szlify oficerskie i od tego roku rozpoczął służbę wojskową w powietrzu jako instruktor pilot. Wyszkolił wielu podchorążych. W roku 2001 rozpoczął loty we flagowym zespole akrobacyjnym „Biało-Czerwone Iskry”, gdzie przez 11 lat, wraz z kolegami, promował Polskie Siły Powietrzne na pokazach lotniczych w kraju i za granicą. W sierpniu 2012 przeszedł w stan spoczynku.
Obaj piloci od lat uczestniczą w pokazach i festiwalach lotniczych w całej Polsce, choć jak tłumaczą od strony organizacyjnej wszystko rozpoczęło się, od wydawałoby się początkowo, niewielkiego wyzwania.
- Spytano mnie pewnego razu, czy nie mógłbym, bazując na swoim doświadczeniu, pomóc w zorganizowaniu małego pokazu lotniczego. Podjąłem wyzwanie, znalazłem ludzi najlepszych w lotniczej branży i z małego pokazu powstał spory air show. Od tamtej pory działamy wspólnie jako świetnie zgrany zespół, otrzymując kilka próśb w roku z mniejszych lub większych miast i miasteczek o pomoc w realizacji pokazów - mówi Robert Zawada.
Jak tłumaczy, lotniczy team, nie przyjmuje każdej propozycji. - Wybieramy te ciekawsze, w większości trudniejsze do realizacji. Stawiamy to sobie jako swego rodzaju wyzwanie. Nie może być za łatwo - tłumaczy R. Zawada.
Sprawa identycznie miała się ze Świdnik Air Festival. - Nie od razu zdecydowaliśmy się podjąć tego zadania. Jednak fakt, że mieszkańcy tego, jakże lotniczego, rejonu od 25 lat czekają na podniebne akrobacje sprawił, że finalnie kiwnęliśmy głowami na „tak”.
Oczywiście ja jako rodowity Świdniczanin kierowałem się również sentymentem - dodaje R. Zawada.
Stałymi członkami zespołu są ludzie, którzy w lotnictwie służą praktycznie całe swoje życie i znają pokazy lotnicze ze wszystkich stron. Byli ich uczestnikami, organizatorami, jak i, rzecz jasna, widzami.
- Poza mną i Mariuszem mamy w zespole Tomka - jednego z najbardziej doświadczonych dyrektorów pokazów lotniczych w kraju, a jednocześnie bardzo doświadczonego pilota oraz Bartka „Orła” - kierownika lotów z Okęcia, instruktora PAŻP, człowieka, który o kierowaniu lotami (nawet promów kosmicznych) wie wszystko i nigdy nie traci zimnej krwi - wymienia R. Zawada.
O umiejętnościach, kreatywności teamu i jego wyjątkowym podejściu do pokazów lotniczych będzie można się przekonać już 9 i 10 czerwca w Świdniku. - Nasz zespół ma pomysł na stworzenie czegoś wyjątkowego. Zaprosiliśmy podniebnych artystów nie tylko z Polski i postaramy się sprostać sporym wymaganiom wygłodniałych fanów lotnictwa z całego kraju! - zachęca R. Zawada.


Image