„Czarny Piotruś” polskiego lotnictwa

Na początku 1933 roku po raz pierwszy w powietrze wzbił się jego prototyp. Na „Czarnym Piotrusiu”, bo tak nazywano polski samolot RWD-8, szkolili się zarówno piloci cywilni, jak i wojskowi. Latali nim, m. in. Witold Urbanowicz, Stanisław Skalski czy Jan Zumbach, uczestnicy Bitwy o Anglię. W 90. rocznicę pierwszych testów legendarną maszynę znów zobaczymy na niebie.

Replikę samolotu zbudował Henryk Wicki, właściciel TZL Warsztat Lotniczy ze Świdnika. Świdniczanie mieli okazję zobaczyć ją w 2022 roku, podczas Pożegnania Lata. Teraz „Czarny Piotruś” chce pokazać się większej publiczności. Najbliższą ku temu okazję będzie miał 4 czerwca na Świdnik Air Festival.

To nie jedyna replika samolotu powstała w TZL Warsztatach Lotniczych. Trwa budowa RWD-6, a w planach jest również odbudowa R III Lublin.

Poniżej przypominamy wywiad, który Henryk Wicki udzielił w październiku 2020 roku dla gazety Głos Świdnika. Autorem materiału pt. „Podniebny kabriolet nadziei” jest Jan Mazur.

___

Zaczęło się od budowy trzech Fokkerów w ramach programu Wielkopolska Eskadra Niepodległości. Henryk Wicki, właściciel TZL Warsztat Lotniczy wpadł wtedy na pomysł, żeby zbudować naturalnej wielkości samolot RWD-8 przedwojennej konstrukcji.

– Powody były dwa. Po pierwsze technologie produkcji Fokkerów i RWD były podobne. Po drugie, szukałem własnego produktu. Można zmontować tysiąc i jeden ultralightów, ale kto je sprzeda? Rynek w tej dziedzinie jest ciasny. Sporo na nim chętnych do kupna, ale i producentów mnóstwo. Tymczasem odkryłem rynkową lukę, – brak latających kabrioletów, czyli dwumiejscowych samolotów z odkrytą kabiną. Dlaczego ludzie lubią latać samolotami bez kabin? Na chłopski rozum to bezsens, bo to jak wybrać jazdę motocyklem, chociaż stać człowieka na samochód. Komfort w samochodzie większy, bezpieczeństwo też. Ale nie ma aż takiej frajdy, poczucia wolności, przestrzeni. Zamiast tworzyć coś od podstaw, postanowiłem reanimować samolot, który zarówno w literaturze technicznej, jak i wspomnieniach miał opinię świetnego pod względem właściwości pilotażowych, bezpiecznego i poprawnego w prowadzeniu. Wybór padł na RWD-8, który lekko dostosowałem do wymogów współczesnej eksploatacji. Zainstalowałem współczesną awionikę, zmodyfikowałem podwozie. Ponieważ nie produkuje się obecnie silników rzędowych, zastosowałem gwiazdowy. Nie był to zamach na oryginalną konstrukcję przedwojennego RWD-8, dlatego że taki silnik zamontowano w jednym z samolotów wyprodukowanych w Polsce i instalowano je także w maszynach produkowanych licencyjnie za granicą. Kiedy zaczynałem, byłem sam. Miałem pomysł i cieniutką broszurkę z Muzeum Lotnictwa. Musiałem wyrzucić z głowy chociaż część problemów, żeby projekt ruszył. Zdecydowałem się więc na zakup gotowego podwozia – tłumaczy Henryk Wicki.

Czarny Piotruś na pokładzie

Polski RWD-8 napędzany silnikiem gwiazdowym G-594 skonstruowanym przez inż. Stanisława Nowkuńskiego i nie wiedzieć czemu nazwanym „Czarnym Piotrusiem” był wyjątkiem. Pozostałe maszyny latały dzięki silnikom PZInż. Junior o mocy „niby” 120 KM. Dlaczego niby? Ponieważ piloci twierdzili, że ta moc jest raczej pobożnym życzeniem producenta niż technicznym parametrem jednostki. Konstruktorami samolotu był nie byle zespół, bo Stanisławowie Rogalski i Wigura oraz Jerzy Drzewiecki. Współczesny RWD-8 wyposażono w czeski silnik o mocy 125 KM, którą podobno „trzyma”. Henryk Wicki poszedł więc z napędem śladami Czarnego Piotrusia, nie Juniora. Ideą nie była przecież chęć zbudowania wiernej repliki przedwojennej maszyny lecz czegoś, co będzie się sprzedawało.

– Rozpoczynamy próby w locie. Kiedy udowodnimy wszystkie właściwości samolotu i potwierdzą się nasze oczekiwania, chcemy pójść kilkutorowo. Pierwszy kierunek to rozpoczęcie produkcji wersji użytkowej, dostosowanej do wymogów współczesnego latania, drugi – budowa jak najwierniejszej repliki RWD-8, w dalszym ciągu z silnikiem gwiazdowym. Trzeci kierunek to zbudowani RWD-8 do holowania szybowców. Mamy, zarówno w Polsce, jak i całej Europie ogromny głód samolotów holujących. Te które do tego służą, jak Wilga, są bardzo drogie w eksploatacji. Problemem większości współczesnych samolotów jest również zbyt duża szybkość, która sprawia, że szybowiec i jego pilot bardzo cierpią podczas holowania. RWD-8 zbudowany przeze mnie jest lżejszy i mocniejszy od pierwowzoru. Oryginał holował już przed wojną.  Ma do tego wiele predyspozycji, ale najcenniejszą jest mała prędkość przelotowa, rzędu 110-140 km/h. – wyjaśnia H. Wicki

Nowy jak stary

Słowo „replika” nie oznacza w lotnictwie pełnej identyczności. Kopia RWD-8, która powstanie w TZL Henryka Wickiego będzie zbudowana z duraluminium i wyposażona we współczesne instrumenty kontroli lotu. Co zatem decyduje, że nie utraci cech oryginalność? Wierność geometrii samolotu, jego linie zewnętrzne i właściwości lotne.

Budowa pierwszego RWD-8 nie była bułką z masłem. Do obecnych czasów zachował się jedynie krótki opis techniczny – cienka książeczka zawierająca jednak podstawowe dane geometryczne, masowe oraz zastosowane rozwiązania konstrukcyjne. Pozwoliło to na zmontowanie samolotu. Na szczęście zachowało się dużo zdjęć, które nieco ułatwiły zadanie. Prace nad samolotem, trwające dwa lata, wyrobiły w świdnickim przedsiębiorcy szacunek dla przedwojennych konstruktorów.

– Proszę sobie wyobrazić, że w Doświadczalnych Warsztatach Lotniczych w Warszawie powstawały średnio dwa prototypy nowych modeli samolotów rocznie. Tymczasem moce przerobowe nie były dużo większe od mojego warsztatu. Konstruktorzy unikali skomplikowanych rozwiązań. Na przykład wszystkie linki sterownicze RWD przebiegają po prostej, bez stosowania rolek skracających ich żywotność – opowiada właściciel TZL Warsztatu Lotniczego.

Przed wojną RWD-8 był używany przez szkoły lotnicze, aerokluby, między innymi do holowania szybowców i wojsko jako maszyny łącznikowe. Ich przydatność sprawdziła się w czasie kampanii wrześniowej, kiedy przelatując nisko i powoli mogły przekazywać informacje na temat ruchów wojsk. Były to samoloty, które mogły wystartować i wylądować w każdym terenie. Dzięki zwrotności nie były wcale łatwe do trafienia dla niemieckich messerschmittów. Kilkanaście egzemplarzy trafiło do Szkoły Pilotów Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej w Świdniku.

Szansa na sukces?

Powstaje pytanie o rynkowa przyszłość RWD-8. Prosta budowa, łatwa obsługa, relatywnie niskie koszty eksploatacji bezpieczeństwo i urok kabrioletu są jego atutami. Czy jednak znajdą się chętni na zakup samolotu, którego korzenie sięgają początku lat 30. ubiegłego wieku?

– Popyt na tego rodzaju samoloty ma charakter niszowy. To samolot dla ludzi, którzy wręcz poszukują takich konstrukcji. W lotnictwie absolutnie nie ma tendencji parcia za wszelką cenę ku nowoczesności, jak dzieje się to na przykład w branży samochodowej. Nawet stare, ale sprawdzone konstrukcje cieszą się szacunkiem i są wciąż użytkowane.  Jak do tej pory odzew rynku na mój pomysł jest bardzo pozytywny. Są ludzie, którzy mówią, że gdyby był dostępny, już by go kupili. Staramy się, żeby cena nie była powalająca. Bardzo liczę na samolot przystosowany do holowania szybowców. Obiecujący jest tu rynek niemiecki. Tamtejsi pasjonaci lotnictwa wyrośli już z trendu, żeby kupić ultralighta i nalatać się nim do woli. Próbują restaurować stare szybowce i szukają dla nich „holówek”. Przedwojenny szybowiec ciągnięty przez przedwojenny samolot to dopiero gratka dla prawdziwego amatora. Będą wniebowzięci. Kolejnym rynkiem, który chcemy zbadać, są Stany Zjednoczone. Tam z kolei największą szansę mają zestawy do złożenia samolotu. Moją ambicją jest, żeby ich jakość nie była gorsza od najlepszych z produkowanych w samej Ameryce, czyli Van’s Aircraft. Tak, żeby amerykański Kowalski, mając skrzynkę z kluczami, igłę, nici i nożyczki, do tego porządną dokumentację i filmy instruktarzowe, mógł złożyć samolot własnymi rękami.

Debiut na piątkę

RWD-8 Henryka Wickiego ma już za sobą powietrzny debiut. Z takimi chwilami zawsze wiążą się obawy i emocje.

– Samolot pozytywnie nas zaskoczył. Bardzo mała prędkość oderwania, świetna szybkość wznoszenia. Planowaliśmy jedynie podskok, a samolot natychmiast „spuchł” na 10 metrów. Pilot nie zdążył nawet wkręcić go na pełne obroty, a już trzeba był zdejmować. I co najważniej – jak zwykle w przypadku samolotów o tak dużej powierzchni skrzydeł, obawy o tendencje do przechylania się, prawidłowość ułożenia środka ciężkości. Na szczęście maszyna zachowywała się w powietrzu bardzo prawidłowo.

Henryk Wicki nie byłby sobą, gdyby oprócz rutynowego „składania” zestawów Van’s Aircraft nie dłubał na boku przy czymś oryginalnym i ambitnym. Kolejnym pomysłem na nowe wyzwania jest plan zbudowania repliki samolotu Lublin R-XIII.

fot. Jagoda Kowalczyk / Świdnik Air Festival

Autobusem na pokazy

Zarząd Transportu Miejskiego w Lublinie w porozumieniu z Miastem Świdnik uruchomi dwie specjalne linie autobusowe kursujące na trasie Świdnik – Lublin.

Autobusy o nazwie „Air Festival” będą obsługiwały trasy: Dworzec Główny PKS (Ruska) – al. Tysiąclecia – ul. Mełgiewska – ul. Lotnicza – ul. Żwirki i Wigury – Świdnik stadion oraz Felin – al. Witosa – al. Jana Pawła II – al. Lotników Polskich – Świdnik stadion i w odwrotnym kierunku.

Komunikacja miejska będzie jeździła od godz. 12.00 do 23.00. Na przejazd obowiązują bilety zgodnie z aktualną taryfą MPK.

 

III Świdnik Air Festival – program

Największe lotnicze gwiazdy, pokazy dzienne i nocne, a także wystawy statyczne, atrakcje dla dzieci, akcja Klubu Honorowych Dawców Krwi PCK im. Bł. Ks. Jerzego Popiełuszki i mnóstwo innych wydarzeń towarzyszących. Prezentujemy tegoroczny program Świdnik Air Festival.

Bramy festiwalu zostaną otwarte o godz. 10:30. Podczas III Świdnik Air Festival nie zabraknie pokazów dziennych i nocnych. Podzieliliśmy je na trzy bloki godzinowe:

BLOK 12:00-16:00

ZA Orlik – 4 x PZL-130TC-II
Łukasz Czepiela – Edge 540T
Andrzej Sarata – M-26 Iskierka
Jak-18
TZL RWD-8
Navcom Systems Team – C152
Tulak
hol szybowca SZD-30 Pirat
PZL-104 Wilga
Motoszybowiec HB232400 Brditschka
Robinson R44
TS-11 Iskra
Formacja Pipistrel Virus
Piper Cub Team
Navcom Systems-C152 solo
Jurgis Kairys – Su-31
PZL M-18 Dromader
Norbert Kasperek – Boeing Stearman N2S3
Łukasz Czepiela – Carbon Cub

BLOK 16:00-20:00

Pokaz bitwy powietrznej grupy Retro Sky Team
Lim-2
SBLim-2
North American T-6 Harvard 4M
North American Harvard IIB
Marek Choim – Extra 330SC
Tulak
BushCat Demo Team – BushCat
Robinson R44
Aerosparx – Grob109b
Bo105.pl – Bolkow Bo-105
Piper Cub Team
Jak-18
Andrzej Sarata – M-26 Iskierka
Flying Dragons Team
TZL RWD-8
Formacja PipistrelVirus
ORLEN Grupa Akrobacyjna „Żelazny”

BLOK 20:00-22:00

Norbert Kasperek – Boeing Stearman
Jurgis Kairys – Su-31
Marek Choim – Extra 330SC
BushCat Demo Team – BushCat
TS-11 Iskra
Bo105.pl – Bolkow Bo-105
Sky Magic
Flying Dragons Team
Aerosparx – Grob 109b

Wydarzenia towarzyszące:

– bezpłatny plac zabaw, animacje i zabawy, m.in.: dmuchane zjeżdżalnie, samochody na akumulator, wielkie bańki mydlane – pokaz i zabawa z dziećmi, tory przeszkód, warsztaty cyrkowe, plac zabaw z 10 tys. drewnianych klocków Linden, gry i zabawy rodzinne i wiele innych

– wystawy statyczne, a na nich: statki powietrzne wojskowe i cywilne, uzbrojenie będące na wyposażeniu Wojska Polskiego, wyposażenie Żandarmerii Wojskowej, wyposażenie Policji, Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie oraz Lotniczej Akademii Wojskowej, zabytkowe pojazdy będące w posiadaniu Politechniki Lubelskiej, modele latające RC z kolekcji Aeroklubu Lubelskiego Sekcji RC, zabytkowe motocykle i samochody świdnickich kolekcjonerów

– akcja honorowego krwiodawstwa – godz. 11:00-15:00, parking przy Bricomarche – Klub Honorowych Dawców Krwi PCK im. Bł. Ks. Jerzego Popiełuszki

fot. Sławek Hesja Krajniewski

Organizatorzy: Miejski Ośrodek Kultury w Świdniku, Miasto Świdnik
Patronat honorowy: poseł na Sejm RP Artur Soboń, Wojewoda Lubelski Lech Sprawka, Marszałek Województwa Lubelskiego Jarosław Stawiarski, Burmistrz Miasta Świdnik Waldemar Jakson
Sponsor główny: Perła Browary Lubelskie S.A.
Partner wydarzenia: Województwo Lubelskie ,,Lubelskie Smakuj Życie’’
Sponsorzy strategiczni: Lubelski Węgiel Bogdanka, Polska Grupa Zbrojeniowa, Bank PKO BP
Partner techniczny: P. K. Pegimek
Sponsorzy/Partnerzy: Port Lotniczy Lublin, Navcom Systems Fly, Aeroklub Świdnik, Centralne Wojskowe Centrum Informacyjne Ośrodek zamiejscowy w Lublinie, Remondis Świdnik, Nesobus – Polski Autobus Wodorowy, Tauron S.A., Agencja Mienia Wojskowego, Stachema Świdnik, MCTech, Panattoni Europe, Best Auto Lublin – dealer BMW, Rem-Guz , DRS Paweł Danyluk, Państwowa Akademia Nauk Stosowanych w Chełmie, Blachy Pruszyński, Lubelska Agencja Ochrony Środowiska, FreeEco, Carrara – dealer samochodów Marek: Ford, Renault i Dacia, M Park, LCP Properties, Lotto, Powiat świdnicki w Świdniku, Temared Świdnik, Technotop – Dealer KIA, Isuzu, Mitsubishi i Subaru, Prasek Lublin – dealer Peugeot, Faston Świdnik, Hawle, Exin Świdnik, Wulkano Perfect, Bricomarche Świdnik, Przewozy Polregio, Pogotowie Reklamowe, Świdman – dostawca Internetu, Szkoła językowa Konrad Dejko

 

Ogniste ptaki

Ich pokazy są równie ogniste, jak sama nazwa. 4 czerwca do Świdnika przyleci Grupa Akrobacyjna Firebirds!

„Ogniste ptaki” latają na samolotach Extra 300 w biało-czerwonym malowaniu. Zespół, który tworzą Łukasz Świderski – mistrz Polski w akrobacjach samolotowych, Adam Labus – prowadzący i instruktor akrobacji samolotowej oraz Sebastian Nowicki – pilot cywilny Airbusa A320, zadebiutował w 2014 roku. Drużyna ma na koncie udział w licznych zawodach akrobacyjnych i pokazach.

Publiczność Świdnik Air Festival na pewno doskonale pamięta Firebirds z 2019 roku, kiedy po raz pierwszy przylecieli do naszego miasta. Ich pokaz, pełen precyzji i skomplikowanych figur wzbudził zachwyt fanów awiacji, którzy z zapartym tchem obserwowali podniebne akrobacje. Niespodzianką dla publiczności był wtedy pokaz pełen dymu i ryku silników, do którego dołączył przyjaciel „Ognistych ptaków” – Łukasz Czepiela.

Jesteśmy pewni, że także w tym roku formacja podbije Wasze serca. Nim jednak to się stanie, przypominamy jej lot z poprzedniej edycji wydarzenia.

fot. Ewa Stomrzyńska / FotoAvia

III Świdnik Air Festival – powrót pociągiem gratis

Uczestnicy III Świdnik Air Festival, którzy przyjadą na wydarzenie pociągiem, złapią bezpłatny pociąg powrotny.

POLREGIO i Województwo Lubelskie, tegoroczni partnerzy pokazów lotniczych, przygotowali specjalną ofertę dla mieszkańców regionu, którzy zdecydują się zrezygnować z podróży samochodem i przyjadą na Świdnik Air Festival pociągiem.

Osoby, które 4 czerwca dojadą pociągiem REGIO na stację Świdnik Miasto lub Lublin Airport  i zachowają bilet (można go kupić w kasie na dworcu, przez internet, w automacie biletowym lub u obsługi pociągu), otrzymają voucher uprawniający do przejazdu w drogę powrotną bez dodatkowych kosztów.

W jaki sposób go otrzymać?

Wystarczy 4 czerwca zajrzeć na stoisko POLREGIO na terenie Świdnik Air Festival, okazać bilet na przejazd pociągiem REGIO (stacja wyjazdu w dowolnej relacji)  do Świdnik Miasto lub Lublin Airport i odebrać voucher.

Przejazd powrotny do stacji wyjazdu wskazanej na posiadanym bilecie należy zrealizować do godz. 24:00 w dniu 4 czerwca. Voucher-bilet nie podlega zwrotowi należności. Nie można też zmienić terminu wyjazdu, stacji przeznaczenia czy przewoźnika. Aby dogodnie dotrzeć na miejsce pokazów lotniczych należy wysiąść z pociągu na stacji Świdnik Miasto.

4 czerwca POLREGIO dla ułatwienia dojazdu uruchamia oprócz stałej oferty dodatkowe połączenia na trasie Lublin  Główny – Lublin Północny – Świdnik Miasto – Lublin Airport i w stronę odwrotną.
W załączniku znajdziecie warunki taryfowe oferty oraz rozkład jazdy wszystkich pociągów, które 4 czerwca zatrzymają się na stacji Świdnik Miasto. Jest to stacja znajdująca się najbliżej terenu Świdnik Air Festival.

Grafika: materiały prasowe POLREGIO

 

Skrzydlate marzenia

Kolejny pilot, którego chcemy Wam przedstawić bakcyla do latania połknął jako dziecko. Gdy miał 6 lat ojciec zabrał go na pokazy w podrzeszowskiej Jasionce. Od tego czasu Łukasz Czepiela w głowie ma tylko samoloty.

Niemały wpływ na jego pasję miał Świdnik, a konkretnie pochodzący z niego Janusz Kasperek, 14-krotny mistrz Polski i świata w akrobacji samolotowej. Jego popisy na Zlinie 50 zachwyciły małego Łukasza, który od tego czasu marzył już tylko o tym, by latać jak jego idol.

Jako nastolatek sporo czasu spędzał na lotnisku. Pomagał czyścić samoloty, wypychał je z hangaru, a w zamian piloci zabierali go w przestworza. Wkrótce udało mu się zrobić licencję szybowcową. Po maturze wyjechał do Wielkiej Brytanii. By zarobić opiekował się dziećmi i pracował jako mechanik lotniczy. Kiedy pomagał przy samolotach zespołu akrobacyjnego Honda Dream Team, szef ekipy zgodził się podszkolić go w akrobacji, w ramach wynagrodzenia za pracę. Kilka lat później Łukasz został jego następcą.

Na co dzień Łukasz Czepiela zasiada za sterami Airbusa linii lotniczych Wizz Air. W 2014 roku spełnił swoje największe marzenie dołączając do Red Bull Air Race. Cztery razy stawał na podium, a raz na jego najwyższym stopniu. W 2018 roku, sięgnął po mistrzostwo świata Red Bull Air Race w klasie Challenge.

W 2023 roku Łukasz był pierwszym człowiekiem, który wylądował samolotem na helipadzie drapacza chmur. Dokonał tego 14 marca, na lądowisku dla helikopterów hotelu Burdż Al Arab.
Pochodzący z Rzeszowa pilot już dwa razy gościł na Świdnik Air Festiwal, spotykając się z gorącym przyjęcie publiczności. Co pokaże tym razem? Przekonamy się już 4 czerwca.

fot. www.facebook.com/LukaszCzepiela

Damy polskiego lotnictwa

Robią wrażenie na każdym, kto choć raz dostrzegł je na horyzoncie i usłyszał charakterystyczny dźwięk, który wydają. 4 czerwca nad głowami publiczności III Świdnik Air Festival przelecą samoloty TS-11 Iskra. Nazywane „damami polskiego lotnictwa” przez blisko 60 lat służyły szkoleniu pilotów Sił Powietrznych RP. Dziś zachwycają pasjonatów awiacji, którzy wypatrują ich podczas pokazów lotniczych.

Historia TS-11 Iskra sięga 1956 roku. To właśnie wtedy zespół inżynierów pod kierownictwem Tadeusza Sołtyka rozpoczął prace nad samolotem. Pierwsze egzemplarze produkowano w WSK-Okęcie. W 1962 roku produkcję przeniesiono do WSK-Mielec.

„Iskry”, które zobaczymy w Świdniku należą do lotniczej floty Fundacji Biało-Czerwone Skrzydła, która powstała w 2014 roku. Od tego czasu Piotr Maciejewski i Jakub Kubicki odbudowują i utrzymują w stanie lotnym statki powietrzne konstruowane w Polsce po drugiej wojnie światowej.

Samoloty zobaczymy w pokazie dziennym i wieczornym z efektami pirotechnicznymi.

fot. www.facebook.com/BialoCzerwoneSkrzydla / Andrzej Kuczyński

B jak Bölkow

Śmigłowiec Bölkow Bo 105 to absolutna legenda lotnictwa. Za jego sterami siedzi Maciej Dominiak, bardzo doświadczony pilot, który na śmigłowcach ma wylatanych ponad 1000 godzin. Oprócz Bolkowa, Maciej latał również m.in. śmigłowcami Mi-2, AS350 czy Robinson R44, jest również pilotem samolotowym. Maciej wspomagany jest przez Mateusza Dominiaka i Dawida Walasa. Dzięki pracy całego zespołu mogą Państwo podziwiać ten wyjątkowy śmigłowiec na pokazach lotniczych nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie.

Bo 105 jest lekkim dwusilnikowym śmigłowcem wielozadaniowym. Jego produkcję rozpoczęto w latach 60-tych w Niemczech i w konstrukcji zastosowano wiele nowatorskich na ówczesne czasy rozwiązań. Najważniejszym z nich było opracowanie projektu nowej sztywnej głowicy wirnika nośnego, co pozwoliło uzyskać niespotykaną dotychczas manewrowość. Umożliwia to wykonywanie manewrów w zakresie od -1 do +3,5G.

Zaimplementowane w czasie projektowania Bölkowa rozwiązania techniczne znacznie wyprzedzały jego czasy i pomimo upływu lat do dziś imponują. Pilota ogranicza tak naprawdę tylko jego wyobraźnia, możliwości tego śmigłowca są definicją latania w trzech wymiarach. Elementy konstrukcyjne Bo 105 otworzyły przed wiropłatami nową epokę rozwoju, co czyni go maszyną absolutnie kultową. Łącznie wyprodukowano i dostarczono ponad 1400 egzemplarzy Bölkowa dla różnych operatorów w 55 krajach na całym świecie.

Zespół napędowy stanowią dwa silniki Allison 250-C 20B. Kadłub składa się z kabiny załogi, centralnej części kadłuba i przedziału bagażowego. Na pokładzie może się znajdować pilot oraz czteroosobowa załoga. Konstrukcja śmigłowca pozwalała na przystosowanie go do różnych działań, m.in. do misji ratunkowych, przewozu chorych, misji patrolowych, szkolenia lotniczego, lotów rozpoznawczych czy wykorzystania w wojsku.

Egzemplarz, który widzą Państwo na niebie, obecnie ma znaki SP-YBO, natomiast jego historia rozpoczęła się w 1980 roku, kiedy opuścił fabrykę w niemieckim Donauwörth w Bawarii. Odkąd śmigłowiec opuścił fabrykę, aż do 2016 roku służył w niemieckim wojsku. W 2016 roku śmigłowce Bo 105 zakończyły swoją służbę w niemieckiej armii. Ten konkretny śmigłowiec został zdemilitaryzowany w lutym 2016 roku, po czym trafił do Polski. Już w 2017 roku uzyskał wszelkie pozwolenia z Urzędu Lotnictwa Cywilnego na wykonywanie lotów cywilnych i od tamtej pory możemy go podziwiać na imprezach lotniczych w całym kraju oraz poza jego granicami.

Bo 105 latał dotychczas na największych imprezach w Polsce i za granicą, m.in. na pokazach SIAF na Słowacji, w Koszycach, Lesznie, Nowym Targu, Piotrkowie Trybunalskim, Rzeszowie czy Suwałkach.

To, co dodaje wyjątkowości prezentowanemu śmigłowcu, to fakt, że zespół wykonuje również pokazy nocne. Na całym świecie na palcach jednej ręki można policzyć śmigłowce, które wykonują tego typu pokazy z wykorzystaniem pirotechniki. Przygotowanie śmigłowca do takiego pokazu zajmuje ok. 6 godzin, w trakcie których instaluje się na nim materiały pirotechniczne, które później rozświetlają nocne niebo w takt wcześniej dobranej muzyki. To niezwykły podniebny spektakl, absolutnie unikatowy na skalę światową.

Możemy zdradzić, że zespół stale pracuje nad nowymi elementami pokazu oraz pewnymi ekscytującymi niespodziankami i ma ambitne plany na przyszłość. Na stronie internetowej Bo105.pl i w mediach społecznościowych zespołu mogą Państwo śledzić poczynania ekipy Bolkowa, tam również dowiedzą się Państwo o kolejnych planowanych pokazach, również pokazach nocnych.

Materiały prasowe bo105.pl , fot. Adam Kopec

Spotterze, zdobądź akredytację

Przypominamy o akredytacji na III Świdnik Air Festival. Jeśli jesteś fotografem lotniczym lub spotterem i chciałbyś mieć zagwarantowane idealne warunki, by uchwycić kadrach naszych podniebnych mistrzów, przejdź do zakładki AKREDYTACJE SPOTTERSKIE i wypełnij formularz.

Akredytacja jest ważna wyłącznie z biletem SPOTTER. Bilety, których sprzedaż prowadzona jest w serwisie biletyna.pl, upoważniają do wejścia na teren imprezy oraz do specjalnej strefy SPOTTER. Uwaga! Zostały jeszcze 3 sztuki! Szczegółowe zasady przyznawania akredytacji spotterskich dostępne są TU.

fot. Świdnik Air Festival / Łukasz Kaczanowski

Akredytujemy dziennikarzy

Mamy pilną wiadomość dla przedstawicieli redakcji. Rozpoczęliśmy już akredytację na III Świdnik Air Festival. Warunkiem przyznania akredytacji jest wypełnienie formularza dostępnego na TEJ STRONIE.

Akredytując się pamięta o wypełnieniu wszystkich wymaganych pól oraz dołączeniu aktualnego zdjęcia portretowego o minimalnych wymiarach 400×400 pikseli. Fotografia powinna być zapisana w formacie png, gif lub JPG i nie zajmować więcej niż 2 MB.

Formularz należy wypełnić do 26 maja. O przyznaniu akredytacji będziemy informować mailowo do 31 maja.

Przejdź do treści